Kocie wyścigi

Nie martwcie się, wrócimy do tematów stricte podróżniczych, nawet jest gotowy nowy tekst, ale musimy zaprezentować publicznie rozwiązanie bajkowego konkursu z Facebooka. Tym bardziej że... zachęcamy do wyjazdu - odwiedzenia Fundacji Schronisko dla Zwierząt w Gaju, której zwierzęta stały się bohaterami niniejszej opowieści.

Zwyciężczynią konkursu została Natalka i to dla niej właśnie została napisana bajka. Natalka jak wieść niesie bardzo lubi zwierzątka, dlatego w naszej opowieści koniecznie chciały wziąć udział kotki i pieski. A, że przy okazji konik i krówka też się gdzieś pojawiły…

Znane są we wszechświecie opowieści, w których pies goni kota, a kot robi mu psikusy. W mieście Gaj jest zupełnie inaczej - wszystkie zwierzęta żyją w przyjaźni tworząc jedną wielką rodzinę. Skoro już o kotach mowa była, warto wiedzieć, że uwielbiają zabawę, szczególnie w towarzystwie. A Ty Natalko w co lubisz się najbardziej bawić? Koty to niezwykle skoczne i szalone stworzenia. Większą radość niż figle daje im tylko łaskotanie pod bródką i za uszkiem. Spróbuj kiedyś. Usłyszysz wtedy jakby dźwięk maszyny, lecz to tylko kot będzie wyrażać w ten sposób swoje zadowolenie.

Pieski organizują zawody

W ramach dobrych kontaktów między psami a kotami, Marian, mały niepozorny piesek, wpadł na pomysł, by zorganizować wyścig dla kocich przyjaciół. Sam nie dałby rady, więc poprosił o pomoc kilku większych znajomych: Racota, Nero i Wellę. Wspólnie zaczęli obmyślać przeszkody i plan trasy. Marian to wspaniały organizator – mądry, umiejący planować a jednocześnie bardzo przyjacielski. Dzięki temu wszystkie pieski przygotowań do imprezy dla kotów nie traktowały jak pracy, tylko super się przy tym bawiły.

Na starcie wyścigu stanęło wiele kotów. W tym umiejąca się dobrze wspinać Malinka, skoczny i szalony Pankot, dbająca o czyste futerko i bardzo szybka Mizia. Najmniejszą zawodniczką była Racka (na zdjęciu otwierającym tekst). A raczej Pani Racka, bo prosiła, by do niej mówić, by dodać powagi i szacunku swojej kociej postaci. Pani Racka wiedziała, że jest wolniejsza od Mizii, gorzej wdrapuje się na drzewo od Malinki, a i niżej skacze od Pankota. Jednak bardzo chciała wygrać wyścig.

Sen czyni cuda

Aby to osiągnąć Pani Racka dobrze się przygotowała do zawodów. Dzień wcześniej dokładnie obejrzała trasę. Zauważyła, że wchodząc na drzewo od prawej strony jest więcej kory i łatwiej będzie tędy wejść na gałąź, na której był koci przysmak do zjedzenia. Zamiast próbować przeskoczyć strumyk, co mogło się zakończyć zmoczeniem sierści (czego żaden kot nie lubi), warto przejść przez mostek. Jednym z zadań dla kotów miało być również policzenie ile krówka ma łatek.

Zwykle koty są aktywne w nocy, ale tym razem Pani Racka poszła spać od razu po kolacji. Dzięki temu w dniu wyścigu była wypoczęta i po kolei realizowała plan. Wspinanie poszło jej świetnie, przejście przez mostek okazało się wspaniałym pomysłem, bo Pankot wpadł do strumyka. Zamiast liczyć łatki u krówki, Pani Racka stwierdziła, że szybciej będzie ją po prostu o to zapytać… Krówka szybko powiedziała, że ma 4 łatki. Kolejne zadanie to jak najszybszy powrót z łąki do miasteczka. Zawodnicy mogli skorzystać z pomocy innych zwierząt, więc Pani Racka, bardzo rozmowna kotka, poprosiła o pomoc konika Sebastiana w „podwiezieniu” blisko mety. A trzeba dodać: Sebastian to bardzo szybki koń.

Zwierzęta grają w piłkę

Na koniec wystarczyło jeszcze poprosić człowieka o jakiś przysmak, co przy urodzie Pani Racki było łatwizną. Zresztą zobacz sama na zdjęcie, czyż nie jest prześliczna? A potem przekroczyć metę na pierwszym miejscu. Dzięki swojemu sprytowi Pani Racka wygrała i na mecie powiedziała:

– Już nie musicie do mnie mówić pani. Jestem Racka, lubię siebie jaką jestem i na pewno wy mnie też będzie lubić – powiedziała.

Pankot odparł, że każdy ją lubi, bo jest wesołą i bardzo pomocną kotką i wzrost nie ma żadnego znaczenia a Malinka dodała: – Najważniejsze, by być miłym dla innych zwierząt i ludzi a ty taka jesteś.

To jednak nie koniec emocji dla Racki. Po wyścigu rozegrano mecz w piłkę nożną a raczej piłkę łapkową, między kotami a psami.

– Ja będę kapitanem – powiedziała pewna siebie Racka. Inni koci zawodnicy byli zdziwieni, ale… Nie wiedzieli, że Racka niemal każdą wolną chwilę spędza z piłeczką, nawet z nią śpi, zamiast maskotek. Nie zawsze trzeba być wielkim i sprawnym by wygrywać – Racka, choć mniejsza od większości kotów i psów grała mądrze, podawała kolegom, a jak trzeba to sama strzelała. Miała jednak godnego przeciwnika, bowiem Marian to również super zawodnik. Mecz zakończył się remisem a cała zwierzęca rodzina spędziła resztę dnia na wspólnej zabawie.

Bajkowi bohaterowie istnieją naprawdę!

Zapewne nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale bohaterowie opowieści istnieją naprawdę i faktycznie mają takie imiona. Opiekują się nimi wspaniali ludzie z Fundacji Gaj. Malinka, Pankot, Marian i wiele innych zwierząt ze schroniska (a jest ich mnóstwo) szukają ludzkiego przyjaciela, którego będą miały „na wyłączność”. W zamian oferują przyjaźń, wierność i miłe towarzystwo. Tym przyjacielem możesz być i Ty droga Czytelniczko/drogi Czytelniku. Więcej informacji biuro@schroniskogaj.pl i https://www.facebook.com/Gaj.Schronisko

Drogi Rodzicu. Jeśli bajka się spodobała i chciałbyś mieć napisaną dedykowaną bajkę dla swojego dziecka zapraszamy do kontaktu: bajka@bajkanazamowienie.pl

Zdjęcia pochodzą z Fundacji Gaj – schroniska dla zwierząt w Gaju, które zresztą można odwiedzać.


Komentarze

captchaType the text.
Anuluj


O autorze

Tomasz Czarnecki
Tomasz Czarnecki
Pasjonat dziennikarstwa i podróży w jednym. Kocha planować i organizować wyjazdy - te bardzo bliskie jak i nieco dalsze, zwracając uwagę na najdrobniejsze szczegóły. Wśród licznych publikacji szczególnie ceni sobie te dotyczące bezpiecznej i ekonomicznej jazdy. Pasjonuje się sportem, zarówno w płaszczyźnie teoretycznej jak i praktycznej: gra w piłkę nożną, jeździ na rowerze, bywa przy stole pingpongowym. Nie pogardzi partyjką w ciekawą grę planszową.