Albania w pięć dni

Coraz więcej osób odwiedza Albanię. Kraj zyskuje w oczach turystów, którzy powoli odkrywają ten piękny kraj. WypadZdomu odwiedził jak na razie tylko okazjonalnie miejscowość Saranda oraz dwie miejscowe atrakcje: Butrint i "Błękitne oko". Bardziej szczegółowo poznawał Albanię Just Kowalski. Jeśli ktoś planuje się wybrać lub jeszcze nie wie, że warto - zachęcamy do lektury.

Albania ma piękne wybrzeże, dzikie góry i zabytkowe miasta. Drogi mogłyby być lepsze ale hotele są bardzo porządne, ludzie pomocni a kuchnia ciekawa i smaczna. Niedawno z ostrożnością podchodziliśmy do Czarnogóry, którą wielu Polaków bardzo polubiło. Teraz nadchodzi czas by “odczarować” Albanię! Swoją podróż rozpocząłem od północy, od przekroczenia granicy z Czarnogórą. Przejście graniczne jest tylko 30 km od lotniska w Podgoricy więc zanim pojawi się więcej korzystnych połączeń lotniczych do Albanii, lot do Podgoricy i dalsza podróż wypożyczonym autem jest godną polecenia opcją.

Plan trasy Moja trasa obejmowała, w kolejności: Kruje, zwany “albańskim Krakowem”, stołeczną Tiranę, Berat znany jako “miasto tysiąca okien”, dolinę rzeki Osum, zabytkowe Gjirokaster z osmańską starówką, królową albańskich kurortów Sarandę i Alpy Albańskie na północy kraju. Do tego dochodziły mniejsze atrakcje jak nieczynna baza okrętów podwodnych koło Porto Palermo z wykutym dokiem w skale i wielkimi żelaznymi wrotami czy dzika plaża Gjipe do której większość osób dociera pieszo pięknym kanionem. To wszystko udało mi się zaliczyć w niecałe 5 dni startując i kończąc podróż z czarnogórskiej Podgoricy.

Kruje Atrakcje turystyczne Albanii to głównie południe kraju, ale Kruje w środkowej części z pewnością jest warte zobaczenia. Kruje nazywane – mocno na wyrost – “albańskim Krakowem” jest bardzo malowniczo położone. Na szczycie wzgórza posadowiony jest zrekonstruowany zamek z oryginalną wieżą obserwacyjną. Zamek jest mało autentyczną, dowolną interpretacją tego co średniowieczni architekci zrealizowali. Jednak nie sposób odmówić mu uroku, szczególnie wieczorem, gdy podświetlony góruje nad miastem. Pod zamkiem jest kilka brukowanych uliczek stanowiących kiedyś tradycyjny, turecki bazar. Dziś sprzedaje się tam pamiątki, lokalne alkohole i rękodzieło, ale jest wciąż bardzo urokliwie. Wszystkie stoiska mają ciężkie, drewniane okiennice, a bruk ułożony na ulicy malowniczo odbija promienie słoneczne. Za wzgórzem zachowały się fragmenty średniowiecznego miasta. Jest hammam, meczet i kamienne zabudowania: mało kto tam dociera, a warto.

Tirana Wstyd się przyznać ale stolicę Albanii chciałem na początku całkiem ominąć. Z jednej strony obawiałem się, że nie starczy mi czasu na inne miejsca, a z drugiej nie spodziewałem się niczego dobrego po tym mieście. Cóż, wyobrażałem sobie hektary źle utrzymanych bloków, brudne ulice, zabieganych ludzi. Całe szczęście zmieniłem plany, zawitałem do stolicy, która mocno mnie zaskoczyła na plus. To nie Podgorica , która jest zniechęcająca i prowincjonalna. Prowadzona z rozmachem i konsekwentnie przebudowa miasta przynosi efekty. 300 tysięczna stolica 3 milionowej Albanii zyskuje place, parki, bulwary i strefy dla pieszych. Spodziewałem się monumentalności, a jest przytulnie.


Komentarze

Anuluj


O autorze

Krzysztof Kowalski
Krzysztof Kowalski

justkowalski.pl

Kocha podróżować. Odwiedził jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach.