Koronawirus w Tajlandii - relacja Polki

Niektórzy z koronawirusem "współpracują" z dala od swojego domostwa. Geozakręcona, czyli Monika Karlińska od kilku tygodni przebywa w Tajlandii i jakoś nie chce się stamtąd wynosić. Na Facebooku bardzo często pisze posty o swoich przeżyciach, u nas fragment jej relacji o tym jak z tą chorobą walczą w tym azjatyckim państwie. Śledzimy jej losy z tym większą ciekawością, że to nie pierwsza jej obecność na naszej stronie.

Coronavirus w Tajlandii, jak wygląda sytuacja w kraju a dokładnie w mieście Krabi, w którym teraz przebywam. W filmiku poniżej chciałam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat obecnej sytuacji 🙂 To mój pierwszy filmik w roli głównej ze mną, więc proszę o wyrozumiałość 🙂 Tak jak zostało wspomniane w moim mieście i na wielu okolicznych wyspach zostały zamknięte wszystkie restauracje, bary, dyskoteki czy salony masażu. Wiele atrakcji jest niedostępnych, nie kursuje wiele promów, czy łodzi. W niektórych miejscach zostały zamknięte nawet plaże a turyści mają zakaz przemieszczania się. Na ulicach co parę kilometrów można spotkać lokalne checkpointy, w których sprawdzania jest nasza temperatura a także cel naszego przejazdu; nie można się więc przemieszczać z jednej prowincji do drugiej bez ważnego powodu. Dlatego wiele miejsc jest trochę odciętych od świata…

Na początku kwietnia większość hoteli została zamknięta dla turystów, pojawiła się informacja, że należy znaleźć sobie prywatne miejsce by tu zostać lub przenieść się do hoteli wskazanych przez gubernatora, które były kilkakrotnie droższe niż normalny pobyt w hotelu czy hostelu. Z tego względu wiele osób, w tym także ja, grupowo zamieszkało w wielkich prywatnych domach z basenami czy ogrodami, spędzając naszą kwarantannę w międzynarodowym towarzystwie.

Na terenie całej Tajlandii została wprowadzona także godzina policyjna – między godziną 22 a 4 rano, gdzie nie można wychodzić poza swój dom, inaczej może się to wiązać z licznymi mandatami. Tak samo jest z maseczkami na twarzy, jeszcze kilka dni temu w sklepie wszyscy chodzili jak chcieli: z maseczkami, czy bez; a teraz noszenie maseczek jest obowiązkowe. W restauracjach jedzenie sprzedawane jest na wynos, a na wiele targów bez maseczki i zbadanej temperatury możesz nie zostać wpuszczony.

Jeśli chodzi o sytuację w sklepach, codziennie badana jest temperatura ciała, a przed wejściem należy również skorzystać z płynu dezynfekującego. Niedawno także został wprowadzony zakaz sprzedaży alkoholu do końca miesiąca; na początku tylko w określonych godzinach, teraz już w ciągu całego dnia.

Aczkolwiek teraz kiedy to piszę, mam wrażenie, że tych nakazów jest coraz mniej… W sklepie już nikt temperatury nie sprawdza, miejsc jest coraz więcej otwartych dla ludzi, na mieście można spotkać otwarte salony masażu czy restauracje, a prywatni właściciele łódek podchodzą i pytają o możliwość wycieczek… Więcej


Komentarze

captchaType the text.
Anuluj


O autorze

Monika Karlińska, GeoZakręcona
Monika Karlińska, GeoZakręcona

Geo Zakręcona

Monika Karlińska, urodzona Warszawianka, z zawodu humanistyczna dusza a pracująca finansistka. Zodiakalny Lew, więc pełna życia, chęci do działania i energii. Twardo stąpająca po ziemi i zawsze realistka. Marzycielka – tylko o podróżach na koniec świata. Prowadzi bloga GeoZakręcona. Kocha bezkresne wędrówki po górach, zachody słońca nad morzem, poznawanie nowych kultur, ludzi, wszelkich zabytków i niecodziennych atrakcji. Także nowe smaki, lokalne zwyczaje danego miejsca, oraz zabawę jaką jest geocaching.