Maroko - plan na 10 dni podróży

Macie wolne 10 dni? Może więc do Maroka? Uwaga, będzie intensywnie, przynajmniej tak zapowiada Just Kowalski, który zobaczył zgiełk, pustynię, zabytki, morze, bazarów, wielbłądy. Wszystko w wydaniu totalnie nietypowym (zresztą praktycznie każda pustynia jest dla Polaka nietypowa bo przecież w kraju na Wisłą mamy jeden obszar, który tylko z nazwy określa się pustynią). To wręcz gotowa ściąga na wyjazd - warto skorzystać.

Podróż zaczyna się od Marrakeszu. Obecnie można tam dotrzeć łatwo i tanio. Czasami nawet śmiesznie tanio jeżeli “upolujemy” dobrą promocję linii Wizzair, które latają bezpośrednio z Warszawy (Okęcie) na lotnisko RAK. Pamiętam moją wyprawę z 2011, gdy musiałem przesiadać się w Londynie i Mediolanie, a teraz 4 godziny lotu, często za grosze i jesteśmy w świecie pełnym egzotyki. Bilet kosztował mnie tylko 122 PLN w obie strony. Pamiętajmy, że tanie linie lubią doliczać różne opłaty więc ta niska cena obejmowała podróżującego i mały plecak. Obserwując innych podróżnych przekonałem się, że taki jest wybór wielu pasażerów. Do Maroka lecimy bez wiz, bez procedur i dodatkowych, administracyjnych kosztów.

Jeżeli naszym punktem startu i metą będzie Marrakesz, to w kilka dni w Maroku możemy zobaczyć bardzo dużo: miasta, morze, pustynię, oazy, arabskie suki i atlantyckie wybrzeże. Można również zaplanować mały trekking w górach Atlas. Pamiętajmy jednak, że w lecie jest bardzo upalnie, temperatura dochodzi do 40 stopni. Miłym i niespodziewanym zaskoczeniem jest pogoda na wybrzeżu, jest tam dużo przyjemniej, a wieczorami nawet trzeba będzie narzucić lekki sweter.

Maroko to nie tylko “materialne” atrakcje. To duża radość dla podniebienia. Więc, co jeść w Maroku? W większości jadłodajni znajdziemy 3 pozycje: szaszłyki, kanapki (zwane tutaj “sandwich”) i tadżin. Podopcje to różne składniki: wołowina, jagnięcina lub kurczak, ewentualnie vege. Szaszłyk to szaszłyk, sandwich to bardziej “nasz” kebab, a tadżin (lub tajin) to prawdziwa specjalność Maroka. Nie można nie spróbować tej potrawy składającej się z mięsa i warzyw, zapiekanej w specjalnym glinianym naczyniu z glinianą pokrywką (naczynie też nazywamy tadżin). Całość jest bardzo smakowita!

Dzień 1 Wszyscy, którzy przybędą do Marrakeszu prędzej czy później trafią na Plac Jamma’a el-Fna (niestety, nie ma obowiązującej transkrypcji arabskich nazw – dane miejsce w alfabecie łacińskim może być w różny sposób napisane). Plac znajduje się w samym centrum miasta i jest to przestrzeń wyjątkowa. Ceniona nie tylko za architekturę co za atmosferę. Dziś jest tam dużo komercji, ale wciąż jesteśmy zaskakiwani bo, raz po raz natkniemy się na tresowane małpki, węże, pokazy akrobatów czy opowiadaczy bajek. Trzeba tam zajrzeć, szczególnie wieczorem! Innym obowiązkowym punktem wizyty w Marrakeszu jest ogród Jardin Majorelle. Intensywne kolory budynków i małej architektury odcinają się od ściany zieleni. Ogród jest dobrze utrzymany, z piękną egzotyczną roślinnością mimo, że niewielki. Zawdzięcza swą sławę właścicielowi, charyzmatycznemu projektantowi mody Yves Saint Laurent. Wejście kosztuje 7€, a 18€ łącznie z dwoma muzeami (berberyjskie & YSL). Dzieci poniżej 12 lat nic nie płacą.

Dzień 2 Jeśli nie zobaczysz choć raz garbarni będąc w Maroku, to nie zrozumiesz tego kraju. Garbarnie zajmują spore przestrzenie na obrzeżach starych miast. Dlaczego na uboczu? Odpowiedź jest dość prosta: w całej okolicy unosi się fetor trudny do wytrzymania. Odwiedzającym daje się gałązki świeżej mięty, ale tak naprawdę to nie daje zbyt wiele. Skóry wielbłądów są wyprawianie w jednej części, a owiec i kóz w innej. Ludzie, zanurzeni po pas w betonowych kadziach, namaczają skóry w gołębich odchodach i moczu krów. W wielu sklepach nieopodal można kupić gotowe produkty wykonane ze skóry.Wejście teoretycznie za darmo, ale przygotuj się na konieczność dawania napiwków. Będąc na starym mieście, w medinie, można do garbarni dojść pieszo. Można jechać taksówką, ale ja korzystałem z pożyczonego auta na czas podróży po Maroko (Fiat Panda od brokera Rentalcars kosztował 70 złotych za dzień). Najlepiej zaparkować po zewnętrznej stronie murów, koło bramy Bab Debbagh. Gdy nieco ochłoniemy po intensywnym dniu spędzonym w mieście warto przygotować swoje podniebienie na to, co może zaoferować kuchnia marokańska. W Marakeszu można jeść i tanio, i drogo. ”Streetfoodową” pizzę kupisz za 2€, ale w Jardin Majorelle za 2 kawy, lemoniadę i “brownie” zapłacisz 18€. Przelicza się łatwo bo 10 dirhamów to 1€. Na liście miejsc do zobaczenia w mieście powinny znaleźć się jeszcze grobowce Saadytów, pałac El-Bahia i gwarne “suki” zajmujące labirynty ulic.

Dzień 3 Po nocy spędzonej w tradycyjnym “riadzie”, na obrzeżach starego centrum, można opuścić miasto i ruszyć w interior. Ale co to jest “riad”? To tradycyjny marokański dom, niepozorny z zewnątrz, bo często bez okien ale z bogato zdobionym patio wewnątrz, często nawet z małą fontanną. Ma kilka kondygnacji i użytkowy taras pod gołym niebem, gdzie można też się zdrzemnąć. Wyjeżdżam na południe, w kierunku Sahary. Mam przed sobą ok. 200 km, pokonanie których zajmie mi ok. 4 godziny. Większość podróżnych jadąc z Marrakeszu do Warzazat wybiera drogę N9. Ale taka jazda “po bożemu” nie jest dla mnie. Wybrałem, “gorszą, ale za to dłuższą” drogę #1506, która odbija od głównej po ok. 100 km w miejscowości Aguelmouss, prowadzi wąwozami Gór Atlas, mija ruiny pięknej, lecz nieznanej kazby w Telouet i kultowe Ait Benhaddou. W tym drugim miejscu kręcono najbardziej znane filmy o życiu Jezusa i pełnym przygód, choć zwykle krótkim życiu gladiatorów. Nocleg wypada w Warzazat. Miasto nie ma oszałamiających zabytków ani historii, ale warto zwrócić uwagę na dwie atrakcje. Po pierwsze, malownicza “kazba” Taourirt, a po drugie studia filmowe. Największe mijać będziemy przy głównej ulicy wprowadzającej ruch z północy. To czego nie nakręcono w Ait Benhaddou dokręcano w zbudowanych scenografiach Warzazatu. Więcej o wyjeździe do Maroko


Komentarze

captchaType the text.
Anuluj


O autorze

Krzysztof Kowalski
Krzysztof Kowalski

justkowalski.pl

Kocha podróżować. Odwiedził jakieś 100 ciekawych regionów w ponad 60 krajach, na 6 kontynentach.