Golden Mare Korfu - opinie

Wypad z domu na tegoroczne rodzinne wczasy (czy to słowo już czasem nie trąca archaizmem?) zakończył się w miarę miękkim lądowaniem na Korfu, wyspie należącej do Grecji. Na początek opowieści ciekawych treści krótka analiza zalet i wad hotelu Golden Mare, miejscu spoczynku przez 11 dób - z formułą all inclusive. O tym czy warto tam zanocować zadecydujcie sami, poniżej wrażenia.

Zdecydowanie na plus

  • Widok z basenu. Z jednej strony morze a w oddali Korfu, nawet widać lotnisko i Albania. A jak się obrócimy to góry. Bajka.

  • Ładna, mała plaża tuż przy hotelu – warto zabrać maski do snurkowania. Zejście lekko strome, ale krótkie i na pewno każdy da radę (choć klapki mogą to utrudnić).

Na plus

  • Położenie miejscowości. Około 35 min do miasta Korfu, do pozostałych atrakcji części północnej i środkowej części wyspy od 30 do 75 min.

  • Miła, uczynna obsługa, pracująca po kilkanaście godzin dziennie. Co ważne, obsługa mówiąca po angielsku.

  • Czystość.

  • Miejsce, by spędzić czas wieczorem - różnego rodzaju stoliki, w różnych częściach hotelu.

  • Basen wydaje się nieduży, ale jednak wystarczy jak na liczbę gości. Głębokość nawet 150 cm.

  • Dwa małe brodziki.

  • Stosunkowo krótki transfer z lotniska.

  • Muzyka na żywo (przeplatana pokazami tańców, iluzji, itp.) podczas wieczornych animacji. Całość trwała 1,5-2 godziny.

  • Napoje do kolacji przynosi obsługa (naturalnie bezpłatnie).

  • Dowóz do większej plaży (nie wiem jak działa, bo nie korzystaliśmy, ale widzieliśmy taką możliwość).

  • Nowy obiekt, oddany do użytku bodaj w ubiegłym roku.

  • Sporo Polaków.

Na minus - Klimatyzacja w pokoju umieszczona nad łóżkiem. Bez klimy za gorąco, z klimą – gardło niżej podpisanego podsumowało potrzebą antybiotyku. Poza tym w pokojach od ulicy trudno spać przy otwartym oknie, bo rano hałas od ulicy.

  • Uwaga na piętrowe łóżka – dopiero po interwencji znajomych (bo poprzedniej nocy młody by spadł) zabezpieczono je u nich w sposób odpowiedni, a nawet przesadny (barierka zarówno od strony zewnętrznej jak i od ściany).

  • Jeśli ktoś ma małe dzieci - katastrofalne mini disco (muzyka z boom boxa i telefonu, na trawie przed budynkiem).

  • Brak butelkowanej wody niegazowanej w all inclusive.

  • Niemożliwość zapłaty opłaty klimatycznej kartą.

  • Bar na 3 piętrze odpłatny.

Zdecydowanie na minus

  • Główny motyw naszych narzekań: jedzenie. Ciągle niemal to samo, niewielki wybór (2-3 rodzaje mięs, kilka warzyw na ciepło, jeden rodzaj bułki i chleba, itp.), nierzadko ciężko znaleźć coś dla siebie. Dania greckie? Pojedyncze epizody w ciągu 12 dni. Kolacje tematyczne? Zapomnijcie. Coś takiego jak cytryna do herbaty? Nie ma szans. I by tak wymieniać. Generalnie, pomijając pojedyncze posiłki, poziom polskich hosteli lub Ibisów.

  • Braki. Oczywiście jedzenia. Jajka sadzonego, chleba, deserów, owoców, nawet czarnej herbaty! Pomimo zwracanych uwag, czas oczekiwania na dołożenie wynosił nawet 15 minut. A czasem i wcale, bo właśnie zaczęło się „późne śniadanie”, skończył się chleb tostowy, sok pomarańczowy, owoce. Dramat. Hotel niewielki, więc na pewno to nie wynikało z łakomstwa wczasowiczów.

  • Stosunek jakości do ceny: zdecydowanie za drogo jak na to co zastaliśmy.

Ciekawostka: słona woda pod prysznicem i w kurku. Zatem mimo czajnika w pokoju – herbaty raczej nie wypijemy...


Komentarze

Anuluj