Ubezpieczenie od rezygnacji z podróży – ma to sens?

Ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z podróży to zgodnie z nazwą szansa na to, że towarzystwo ubezpieczeniowe (nie biuro podróży), zwróci nam koszt zapłaconej wycieczki, biletu lotniczego, itp. jeśli do wyjazdu nie dojdzie. Trzeba mieć do tego ważny, udokumentowany powód (nie jest nim chęć odwołania wycieczki!). Czy warto skorzystać z tego rodzaju zabezpieczenia?

Ile to kosztuje

Kilka procent ceny wyjazdu. Standardowe ubezpieczenie to zazwyczaj około 3 procent kosztów eskapady. Ja płaciłem zwykle między 2,87 a 3,5 procenta.

Ważne

Ceny i zakres ubezpieczenia mogą się różnić w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego a nawet miejsca zakupu. O tym jak ważne jest czytanie Ogólnych Warunków Ubezpieczenia niech świadczy przykład sprzed kilku lat. Oferta tego samego towarzystwa kupowana osobno i w biurze podróży była inna nawet jeśli chodzi o warunki nie wspominając o cenę.
Kto powinien pomyśleć o tego rodzaju ubezpieczeniu • Koniecznie rodziny z małymi dziećmi. Maluchy chorują statystycznie częściej niż starsze pociechy, podwyższona temperatura pojawiająca się ni z tego ni z owego. Do żłobka, przedszkola, szkoły chodzą dzieci w różnym stanie zdrowotnym a młody organizm nabiera dopiero odporność. Zresztą nawet zamknięcie w izolatce nie gwarantuje idealnego stanu. • Rodziny ze starszymi dziećmi, szczególnie tymi aktywnymi ruchowo. Nie zapomnę sytuacji sprzed roku, gdy na 33 dni przed wyjazdem moja 9-latka zrobiła skok na wrotkach i kostka zrobiła się dwa razy większa. A my bez ubezpieczenia... Rozumiecie jak szybko postanowiłem odpalić Internet i dokonać stosownego zakupu. • Dorośli aktywni ruchowo lub ze słabą odpornością. • Chorujący na choroby przewlekłe • A właściwie to wszyscy, bo licho nie śpi – na dzień przed wyjazdem mogą nam ukraść samochód, zgubić dokumenty, stracić pracę, itp.

Choroby przewlekłe

Dokupienie opcji „choroby przewlekłe” zwiększa nawet o 100 procent koszty. I tu uwaga. Sens kupowania tego rodzaju ochrony jest tylko wtedy, gdy faktycznie choroba daje nam cały czas do wiwatu. Jeśli na przykład leczycie się na nadciśnienie od kilku lat, ale dolegliwość nie daje poważniejszych objawów i prawdopodobieństwo pogorszenia stanu uznajecie za minimalne, nie ma sensu dopłacać. Ubezpieczenie „choroby przewlekłe” dotyczy tylko skutków zdarzeń wywołanych stwierdzoną przez lekarza długotrwałą dolegliwością.

100 procent robi różnice

Jeśli zapis OWU (jak ja lubię te ubezpieczeniowe skróty) nie gwarantuje wypłaty 100 procent zwrotu za podróż, lub tylko zwrot za brak wyjazdu poszkodowanego (chorego, itp.) a nie całej rodziny widniejącej w dokumentach – nie kupujcie tego ubezpieczenia!

Ochrona do dnia wylotu

Sprawdźcie też czy ubezpieczenie pozwala Wam na rezygnację do ostatniej minuty przed wylotem (infekcja z temperaturą może przyjść nawet na kilka godzin przed wylotem). Niekiedy oferta może nawet obejmować skrócenie już trwającego wyjazdu.

W biurze podróży czy indywidualnie

Sprawdźcie warunki w biurze podróży, sprawdźcie w kilku renomowanych firmach i macie rezultat. Wygodniej jest oczywiście przy zakupie wycieczki, ja jestem jednak dociekliwy, dlatego zwykle znajduję lepszą (choćby i o 10 zł, ale zawsze) propozycję „na zewnątrz”.


Komentarze

Anuluj